Z bankiem można wygrać!

Z pozoru wydawać by się mogło, że klient będący kredytobiorcą, niezależnie od tego czy przepisy kwalifikują go jako konsumenta, czy też przedsiębiorcę nie ma szans w sądowym sporze z bankiem dotyczącym zaprzestania spłaty kredytu, czy też pożyczki. Niemniej jednak obowiązujące przepisy, jak również praktyka sądowa dają kredytobiorcom potężne argumenty, umożliwiające odparcie twierdzeń banku, co w konsekwencji prowadzić może do oddalenia powództwa. Prostymi słowami – bank w razie przegranej w procesie, nie może już w sposób sądowy dochodzić od klienta kwot wynikających z umowy kredytu, co też oddala widmo potencjalnej egzekucji komorniczej.

Niemniej jednak zaczynając od samego początku – charakter umowy kredytowej w sposób oczywisty determinuje możliwości stron – nie ulega wątpliwości, że to kredytobiorca (zwłaszcza ten będący konsumentem – to jest osobą nieprowadzącą działalności gospodarczej) jest stroną słabszą, de facto uzależnioną od banku wysokością i charakterem stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytu, ale uprawnienia rodzą również obowiązki – zwłaszcza w kontekście wykazania swych twierdzeń na gruncie postępowania sądowego.

Niezależnie od tego, jakie przyczyny stoją u podstaw braku terminowego spłacania następnych rat kredytu, czy to utrata pracy, powstanie nagłych, dodatkowych wydatków, albo też utrata płynności firmy, co w kontekście panującej obecnie pandemii konorawirusa, stanowić może częstą przyczynę problemów finansowych nie tylko przedsiębiorców, ale również konsumentów, to bank musi wykazać czy kredytobiorca posiada względem niego zadłużenie i jeśli tak, to w jakiej wysokości.

Wydawać by się mogło, że bank nie powinien mieć z tym żadnych problemów, niemniej jednak zasada ciężaru dowodu wynikająca z art. 6 k.c., zgodnie z którym: Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne, stawia przed bankami niejednokrotnie problemy prowadzące do porażek procesowych.

Najczęściej banki wytaczając powództwo, licząc na szybkie uzyskanie nakazu zapłaty do pozwów przedkładają umowę kredytu, czy też pożyczki oraz wyciąg z ksiąg bankowych, mający stanowić o wysokości zadłużenia kredytodawcy względem banku. Dokument ten powinien wystarczyć do wydania nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym, gdyż w tym rodzaju postępowania niezbędne jest wyłącznie uprawdopodobnienie roszczenia (a nie jego udowodnienie),niemniej jednak kredytobiorca nie jest bez szans – może on wnieść bez uiszczania opłaty sądowej sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym, który uchyla nakaz zapłaty i kieruje sprawę do rozpoznania w trybie zwyczajnym, gdzie sąd na rozprawie zapozna się ze stanowiskiem stron.

W takiej sytuacji, dowody w postaci wyciągu z ksiąg bankowych oraz umowy kredytu, czy też pożyczki nie wystarczą do wydania wyroku, który umożliwiałby bankowi wyegzekwowanie od kredytobiorcy żądanej kwoty. Na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 marca 2011 roku w sprawie o sygn. akt  P 7/09, wyciąg z ksiąg bankowych korzysta z mocy prawnej dokumentów urzędowych (to znaczy, że sąd nie przyjmuje za pewnik treści wyciągu z ksiąg banku), a dowód ten powinien być traktowany wyłącznie jako oświadczenie strony, które może zostać zanegowane przez kredytodawcę, którego wyliczenia różnią się od wyliczeń banku. Tym samym to bank jako domagający się przed sądem zapłaty, zmuszony będzie do wykazania słuszności swoich wyliczeń. Przykładem potwierdzenia wyrażonego wyżej poglądu, może być wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 25 stycznia 2018 roku w sprawie o sygn. akt XV C 137/17, w którym to wskazano, że: Zgodnie z przepisem art. 95 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe, księgi rachunkowe banków i sporządzone na ich podstawie wyciągi oraz inne oświadczenia podpisane przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banków i opatrzone pieczęcią banku, jak również sporządzone w ten sposób pokwitowania odbioru należności mają moc prawną dokumentów urzędowych w odniesieniu do praw i obowiązków wynikających z czynności bankowych oraz ustanowionych na rzecz banku zabezpieczeń i mogą stanowić podstawę do dokonania wpisów w księgach wieczystych. Jednakże zgodnie z przepisem art. 95 ust. 1a tej ustawy, obowiązującym od dnia 20 lipca 2013 r., a więc jeszcze przed zawarciem umowy kredytowej i co oczywiste przed wystawieniem przez powoda wyciągu z dnia 27 października 2016 r., moc prawna dokumentów urzędowych, o której mowa w ust. 1, nie obowiązuje w odniesieniu do dokumentów wymienionych w tym przepisie w postępowaniu cywilnym. Z przywołanego przepisu wynika więc, że wyciągi z ksiąg rachunkowych banku sporządzone w prawidłowej formie nie mają mocy dokumentu urzędowego w postępowaniu cywilnym – moc ta przepisem szczególnym w tym postępowaniu została uchylona (…) Przenosząc te rozważania na grunt rozpoznawanej sprawy stwierdzić trzeba, że złożony do akt wyciąg z ksiąg bankowych powodowego Banku, nie będący w postępowaniu cywilnym dokumentem urzędowym, nie korzysta z domniemania prawdziwości tego, co zostało w nim urzędowo zaświadczone. Jako dokument prywatny stwierdza jedynie, że w księgach rachunkowych Banku, po stronie pozwanego zapisano zadłużenie o wysokości w nim wskazanej wynikające z zawartej umowy kredytu. Nie przesądza zatem istnienia i wysokości wierzytelności powoda wobec pozwanego dochodzonej w tej sprawie.

Tym samym Bank zmuszony będzie do przedłożenia dalszych dokumentów, niemniej jednak często w tym miejscu zaczynają występować problemy, gdyż banki działające w sposób poniekąd zautomatyzowany, w ramach ściśle określonych procedur, co do zasady nie podchodzą indywidualnie do każdego z kredytobiorców i nienależycie gromadzą dane dotyczące zobowiązań swych klientów. Zazwyczaj wraz z zanegowaniem treści wyciągu z ksiąg bankowych, banki próbują wykazać słuszność swych twierdzeń przedkładając historię operacji bankowych na koncie klienta, przedkładając przy tym wydruk z rachunku kredytowego, mający obrazować wypłatę kwoty kredytu czy też pożyczki przez bank (tak, tę okoliczność bank też w razie wątpliwości musi wykazać!), jak również dokonywanie przez kredytodawcę określonych spłat w toku trwania umowy kredytu. Niemniej jednak, dokument ten często stanowi zwyczajny wydruk komputerowy w formie tabeli, niepodpisany przez osoby uprawnione do występowania w imieniu banku, który to dokument niejednokrotnie trudno jest właściwie zinterpretować nie tylko kredytobiorcy, ale również sądowi, czy nawet samym przedstawicielom banku. Argumenty te zostały podzielone między innymi przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu w wyroku z dnia 11 kwietnia 2017 roku w sprawie o sygn. akt I C 1581/16, w którego to treści wskazano, że: Nawet bowiem przy założeniu, że strony zawarły umowę, nie zostało wykazane przez powodowy bank, że przekazał pozwanemu kwotę kredytu a także czy umowę tę skutecznie wypowiedziano, przez co również nie zostało wykazane istnienie zobowiązania pozwanego do zapłaty kwoty dochodzonej pozwem oraz wskazanej w wyciągu z ksiąg banku. Na dowód przekazania kwoty kredytu pozwanemu strona powodowa przedłożyła elektroniczne zestawienie operacji. Wskazać należy jednak, że do opisywanego dokumentu nie znajduje zastosowania art. 7 ust. 1 ustawy Prawo bankowe, ponieważ przepis ten dotyczy oświadczeń woli. Oświadczenie zawarte w tym dokumencie nie jest natomiast oświadczeniem woli, ale oświadczeniem wiedzy. Należy zatem traktować ten dokument jako oświadczenie równoważne twierdzeniu strony. Twierdzenie takie, jeśli nie zostało przyznane przez stronę przeciwną (co ma miejsce w niniejszej sprawie), wymaga udowodnienia. Strona powodowa nie wykazała jednak żadnym środkiem dowodowym dokonywania wypłat na rzecz pozwanego zgodnie z powyższym dokumentem. Sąd przyjął, że dokument ten świadczy jedynie o okoliczności prowadzenia przez bank na jego rzecz rachunku bankowego – okoliczności tej pozwany, jako jednej z niewielu, nie zakwestionował.

Wskazane powyżej przykłady stanowią wyłącznie wycinek argumentów które wykorzystać może kredytobiorca w sporze z bankiem, wszystko zależne jest od okoliczności sprawy,
a zwłaszcza od dowodów którymi bank chce wykazać istnienie dochodzonego przez siebie roszczenia. Pamiętać należy, wbrew panującej powszechnie opinii, że z bankiem… można wygrać.

Tomasz Diduch

Możliwość komentowania jest wyłączona.