NAŁÓG XXI WIEKU… UZALEŻNIENIE OD ZACIĄGANIA POŻYCZEK

„Dzień dobry. Jestem Franciszek. Od 3 lat niebiorący... nie biorę kredytów i pożyczek.” 

Czy nadmierne zadłużanie się jest chorobą? Nie jest tajemnicą, że alkoholizm, narkomania czy hazard uznane zostały za nałogi wymagające udzielenia wsparcia uzależnionemu. W każdym niewielkim mieście czy gminie znajdziemy ośrodki leczenia alkoholizmu. Społeczne przyzwolenie na pomijanie tej choroby i zamiatania jej pod dywan już dawno minęło. Poziom napiętnowania niepijących alkoholików zmniejsza się z roku na rok, wręcz zamieniając się w szacunek i podziw dla tych, którzy byli i są w stanie wyrwać się z niszczącego nałogu. Tymczasem jest takie zachowanie, które ma równie destrukcyjny wpływ na psychikę człowieka. Często u jego podstaw leżą te same przyczyny, które znajdziemy u podstaw zachowania hazardzisty czy lekomana. A jednak… nauka wciąż nie udzieliła jeszcze jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy uzależnienie pożyczkowe jest nowym nałogiem XXI wieku? 

SKĄD ZADŁUŻENIE…

Wszyscy mamy świadomość, że dynamika wzrostu zadłużenia społeczeństwa jest ogromna. Przyczyn jest wiele – od nadmiernego konsumpcjonizmu, braku umiejętności społecznego dostosowania, rekompensowania pewnych braków siłą nabywczą pieniądza, po zwyczajne sytuacje o charakterze losowym, które dzięki względnej łatwości w zaciąganiu zobowiązań pozwalają na szybką naprawę problemów. Obecna sytuacja sanitarno-epidemiologiczna także nie wpływa pozytywnie na poprawę tych statystyk, bowiem wprowadzone obostrzenia w codziennym funkcjonowaniu w związku z COVID-19 – zwłaszcza w tej sferze finansowo-zawodowej znacząco wpłynęły na zdolności bieżącego regulowania zobowiązań. To wszystko powoduje, że pożyczkobiorca często staje nie tylko przed dylematem „czekać, czy mieć”, lecz również „jak przeżyć”. 

Popadnięcie w stan nadmiernego zadłużenia upatrujemy zazwyczaj w zwiększonym konsumpcjonizmie i istnieniu coraz łatwiejszych sposobów na pozyskanie gotówki. Jednakże problem jest o wiele bardziej złożony, bowiem zadłużanie to nie tylko domena osób żyjących ponad stan, lecz także tych, których dotknęło jakiekolwiek zdarzenie losowe – choroba, utrata pracy, śmierć bliskiej osoby. Wielu z nas, mając przed oczami historie zadłużonych, wkłada ich w pewne ramy, zapewniając przy tym otoczenie oraz własne sumienie, że samemu nigdy nie dopuścilibyśmy do takiej sytuacji. Tymczasem osoby, które popadły w nadmierne zadłużenie nie przypuszczają oraz nie zakładają, że ich sytuacja potoczy się w takim kierunku, że staną się niewypłacalne. Jako adwokat upadłościowy mogę wyraźnie wskazać, że 95% przypadków, w których dłużnik staje się niewypłacalny to zdarzenie losowe, o różnym stopniu prawdopodobieństwa jego wystąpienia. W wielu przypadkach na trudną sytuację finansową dłużnika złożyły się czynniki o charakterze zewnętrznym – utrata pracy, trudności z podjęciem nowego zatrudnienia, choroba, stany chorobowe (zarówno fizyczne, jak i psychiczne), wsparcie udzielone innym członkom rodziny, czy nawet czynniki atmosferyczne (np. zniszczenie miejsca zamieszkania przez powódź). 

Jest jednak grupa dłużników, którzy podatni na pesymistyczne spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość ulegają pokusie poprawy swojego statusu oraz samopoczucia poprzez nabywanie dóbr materialnych. Oczywiście, część z nich – dzięki wsparciu osób trzecich poradzi sobie z trudnościami – jednak pozostali wybiorą drogę zaciągania zobowiązań, by choć na chwilę odetchnąć w przeświadczeniu, że są zabezpieczeni. W przypadkach, w których klient decydował się na podjęcie terapii, jako osoby uwikłanej w nałóg nadmiernego zadłużania okazywało się, że ta osoba działa samodzielnie…a często nawet w samotności. Nierzadko zdarzało się, że ze wstydu przed najbliższymi, przez wiele miesięcy (czasem lat) taka osoba żyła, zaciągając kolejne zobowiązania, ponieważ miała obawy poprosić o pomoc. Ta obawa w dwóch przypadkach znanych naszej Kancelarii wynikała z charakteru relacji, w jakiej pozostawał dłużnik i jej cech przemocowych. 

HAZARD, ALKOHOLIZM I NARKOMANIA TO „LEPSZE” UZALEŻNIENIA?

Każde uzależnienie ma swoją przyczynę w wielu czynnikach i każde z nich rodzi negatywne konsekwencje dla uzależnionego oraz jego otoczenia, jednak o uzależnieniu od zaciągania zobowiązań lubimy mówić jako o uzależnieniu zawinionym. Warto wskazać, że uzależnienie od substancji psychoaktywnych czy od dokonywania określonych czynności traktujemy jako niezawinione, chroniczne i niewyleczalne, gdzie nakazujemy uzależnionemu pełną abstynencję i budowanie życia od radykalnego cięcia. W przypadku nałogowego zaciągania zobowiązań przyjmuje się odmienne podejście, charakteryzujące się wsparciem uzależnionego w stopniowym wychodzeniem z nałogu. Niebagatelne jest w tym wypadku wsparcie rodziny i najbliższych osób. Nieoceniona jest życzliwość, pomoc w konfrontacji z rzeczywistością i co najważniejsze – dokonanie bilansu swojej sytuacji finansowej. W jednym z wcześniejszych postów wskazywaliśmy, w jaki sposób należy przygotować się do oceny swojej sytuacji finansowej, a tymczasem osoba uzależniona od zaciągania zobowiązań nie potrafi tego samodzielnie dokonać. Przyczyną unikania konfrontacji z własnymi długami są różne. Najczęściej to strach, wstyd, obawa przed poznaniem prawdy o stopniu własnego zadłużenia. 

W zdecydowanej większości przypadków, gdy stykaliśmy się z klientem, który uczęszczał na terapię jako osoba uzależniona od zaciągania zobowiązań, jego dokumentami zgormadzonymi w sprawie były stosy nierozpieczętowanych kopert. Również zdarzały się przypadki o podobnym profilu, a więc unikanie zapoznania się z treścią wezwań i pozwów o zapłatę, lecz w innej formie – poprzez zupełne zaniechanie odbioru awizowanych przesyłek oraz wyparcie istnienia problemu. Z kolei, jeden z klientów – zupełnie odmiennie względem pozostałych – posiadał szczegółowo rozpisane zobowiązania, w sposób, w który nie powstydziłby się najbardziej skrupulatny księgowy – z rozpisaniem dat spłaty zobowiązań, wysokości rat oraz dat jego zaciągnięcia. W tym przypadku, wnioskodawca posiadał szczegółowo rozpisane na piśmie wszystkie ze swoich… 75 zobowiązań… i co interesujące, te zobowiązania do pewnego czasu posiadały tzw. zielony status w BIK, bowiem były regulowane w terminie. Jak to możliwe? Dzięki regulowaniu zobowiązań w terminie system bankowy nie odbierał należności jako przeterminowane, scoring w BIK był całkiem dobry, a także wobec okoliczności, że nie wszystkie zobowiązania pozabankowe są tam wpisywane – wnioskodawczyni spłacała raty zobowiązań nowymi pożyczkami zaciąganymi na bieżąco. 

ZATEM, CO NAJPIERW – JAJKO CZY KURA?

To trywialne pytanie idealnie obrazuje pewien spór, jaki pojawił się wśród psychologów i terapeutów leczenia uzależnień, a mianowicie – czy można mówić o uzależnieniu od zaciągania zobowiązań jako o przyczynie uzależnienia, czy jako o jego konsekwencjI? Innymi słowy, toczy się spór, czy fakt zaciągania zobowiązań to dopiero podstawa do uznania, że człowiek jest uzależniony… czy człowiek już uzależniony, przejawiający pewne cechy charakteru będzie swoje uzależnienie ujawniał poprzez nadmierne zaciąganie zobowiązań. W dotychczasowym stanie prawnym – jeszcze przed wejściem w życie nowelizacji prawa upadłościowego w zakresie obejmującym konsumentów tj. 24 marca 2020r., gdy sąd badał stopień winy dłużnika w powstaniu jego niewypłacalności w sprawach upadłości konsumenckiej, gdzie sugerowaliśmy sądowi, że zadłużenie jest wynikiem uzależnienia od zaciągania zobowiązań, zawsze (a zwłaszcza w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód oraz w Sądzie Rejonowym w Opolu) badaniu podlegała nie tylko dokumentacja medyczna wnioskodawcy (a więc stwierdzenie terapeuty, że jest uzależniony od zaciągania zobowiązań), lecz również ten związek czasowy. Jeżeli sąd stwierdzał, że zobowiązania były najpierw, a dopiero potem pojawiało się uzależnienie, wniosek zazwyczaj kierowany był w stronę jego oddalenia. Pamiętajmy bowiem, że w starym stanie prawnym musieliśmy wykazać, że nasze zadłużenie nie powstało z naszej winy, 

W obecnym stanie prawnym ustalenie tej kolejności nie będzie już miało tak dużego znaczenia przy ogłaszaniu upadłości konsumenckiej, lecz już na etapie ustalania planu spłaty. Trzeba jednak pamiętać, że już sam fakt stwierdzenia uzależnienia od zaciągania zobowiązań (i podjęcia przez upadłego terapii zmierzającej do poprawy  jego stanu psychicznego) będzie wystarczającą przesłanką by uchronić się od zarzutu celowego zwiększania stanu swojej niewypłacalności. Tym samym mamy szansę na krótszy – a więc do 36 miesięcy – plan spłaty. 

Zastanawiając się nieco głębiej nad kwestią uzależnienia do zaciągania zobowiązań można mieć wrażenie, że jednak zdecydowana większość przypadków będzie efektem pierwotnego zadłużania – zatem: najpierw zadłużenie, następnie uzależnienie. Trzeba jednak mieć na uwadze okoliczność, że zazwyczaj dłużnik był w stanie regularnie spłacać swoje dotychczasowe zobowiązania, a dopiero po pewnym czasie następowało załamanie, które zaburzało dotychczasowy porządek. Błędna decyzja, nietrafiona inwestycja, utrata zdolności kredytowej, choroba – to najczęstsze przyczyny rozpoczęcia kryzysu finansowego. 

Trzeba mieć na uwadze, że o ile wielu specjalistów w zakresie terapii uzależnień traktuje nadmierne zaciąganie zobowiązań jako wypadkową innych problemów lub innych nałogów, to jednak problem nadmiernego zaciągania zobowiązań dotyka też osoby, które dotychczas nie miały problemu z inną forma uzależnień. Należałoby więc zadać pytanie dlaczego bierzemy pod uwagę mechanizmy popadania w hazard, alkoholizm czy lekomanię, a nie potrafimy uwzględnić tego, że u podstaw charakterystycznych tych uzależnień może leżeć zupełnie nowe schorzenie – uzależnienie pożyczkowe?

Możliwość komentowania jest wyłączona.