Jak “ugryźć” nowelizację do upadłości konsumenckiej? Cz. I

W poprzednim wpisie na temat zmieniającej się właśnie ustawy prawo upadłościowe postanowiłam rozprawić się z mitem łatwości ogłaszania upadłości po zmianach. Faktycznie, nowelizacja wprowadza znaczne ułatwienie w samym procesie ogłaszania upadłości - sprowadzając go do badania przesłanek o charakterze formalnym, lecz wprowadza również daleko idące zmiany w procesie zmierzającym do umarzania zobowiązań. W rezultacie - istnieje znaczne ryzyko, że dłużnik pomimo ogłoszenia upadłości, nie wyjdzie z całej procedury z tzw. czystym kontem, bądź cały proces oddłużenia będzie procesem długotrwałym i wypełnionym czynnościami o charakterze procesowym.

Moja opinia na temat nowelizacji ustawy przetoczyła się przez internetowe fora prawnicze. Dyskusja, jaka wywiązała się wskutek przedstawienia odmiennego zdania aniżeli dotychczas przedstawiane, przeniosła się także poza wirtualną rzeczywistość.  No właśnie, jak to jest z tą nowelizacją? Czy nie ma już dla upadłych nadziei? Będzie tylko „płacz i zgrzytanie zębów”? Znów odpowiem krótko: nie.

O ile jestem daleka od optymizmu, który szerzy się wsród osób wyłącznie okazjonalnie zajmujących się upadłością, względnie wśród doradców prawnych nie posiadających doświadczenia procesowego z uwagi na brak uprawnień do występowania przed sądem, to widzę pewne możliwości dla zastosowania znowelizowanej ustawy, szczególnie w grupie wnioskodawców, którzy dotychczas mieli niewielkie szanse na ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Taką grupą są byli przedsiębiorcy.

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, Sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli w okresie dziesięciu lat przed dniem zgłoszenia wniosku dłużnik, mając taki obowiązek, wbrew przepisom ustawy nie zgłosił w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości, chyba że przeprowadzenie postępowania jest uzasadnione względami słuszności lub względami humanitarnymi. O co chodzi w tym artykule? Otóż, jeżeli wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej chce zgłosić były przedsiębiorca a jego zobowiązania mają źródło właśnie w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej, upadłość nie będzie ogłoszona. Dlaczego tak się dzieje? Osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą - tzw. jednoosobowa działalność gospodarcza, tak jak każdy inny przedsiębiorca, posiada uprawnienie do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Tak - jednoosobowy przedsiębiorca, gdy staje się niewypłacalny powinien złożyć wniosek o upadłość… nie tylko spółki oraz duże podmioty posiadają takie uprawnienie, a właściwie obowiązek. Oznacza to, że gdy np. mikro lub mały przedsiębiorca traci płynność finansową powinien złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości i w dodatku powinien zrobić to w przepisanym prawnie terminie. Mowa tu o miesiącu (a jeszcze nie tak dawno temu o 14 dniach) od dnia powstania stanu niewypłacalności.

Nie będę w tej chwili roztrząsać pojęcia „niewypłacalność”, gdyż zamiast wpisu na bloga powstałaby całkiem spora broszura. Istotne jest to, że w obecnie obowiązujących przepisach upadłościowych od zachowania właśnie tego terminu na złożenie wniosku, o którym piszę wyżej zależy to, czy Sąd przychyli się do naszego wniosku o upadłość konsumencką.

Oczywiście, ustawodawca przewidział odstępstwo od tej dość restrykcyjnej zasady w postaci możliwości ogłoszenia upadłości i przeprowadzenia postępowania w przypadku uzasadnienia tego faktu względami słuszności lub względami humanitarnymi. Dlaczego restrykcyjnej zasady? A ilu jednoosobowych przedsiębiorców wie o konieczności zgłoszenia swojej upadłości jako przedsiębiorcy? Zapewniam, że niewielu. Zdziwienie, z jakim spotykam się rozmawiając z wnioskodawcami jest zazwyczaj całkiem spore i najczęściej pada pełne zdumienia pytanie „To jednoosobowy przedsiębiorca może ogłosić upadłość?”. 

Lecz nie tylko brak wiedzy jest barierą…również częstotliwość stosowania przez Sądy klauzuli względów słuszności lub humanitaryzmu pozostawia wiele do życzenia. Zazwyczaj jest ona zastosowana w skrajnych przypadkach - gdy sytuacja osobista dłużnika jest ściśle dyktowana przez poważne problemy zdrowotne, jego lub członków rodziny.

Jest to sytuacja niepożądana, bowiem tak restrykcyjne stosowanie tego przepisu (często wnioski były oddalane na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy) wyklucza okoliczności w których sytuacja, w jakich znalazło się zamknięte już przedsiębiorstwo dłużnika była niezależna od jego decyzji biznesowych. Nierzadko zdarza się, że przedsiębiorca znajduje się w trudnej sytuacji finansowej z powodu nierzetelnie płaconych faktur, oszustwa wspólnika, zdarzeń losowych czy nawet klęsk żywiołowych. Do teraz, jednym z ciekawszych przypadków, jakie przepracowaliśmy w Kancelarii jest uzasadnienie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości konsumenckiej byłego przedsiębiorcy katastrofą rządowego samolotu w Smoleńsku, następująca po tym żałoba narodowa oraz w dalszej kolejności powódź. Wszystkie te zdarzenia miały miejsce jedno po drugim i wpłynęły na przedsiębiorstwo dłużnika, jakim była dyskoteka. Czy Sąd uznał te okoliczności za uzasadnione względy słuszności lub humanitaryzmu? Póki co nie. Jesteśmy już po ponownym rozpoznaniu wniosku po złożeniu skutecznego zażalenia na odmowę ogłoszenia upadłości. Walczymy nadal, lecz ten dość ciekawy przykład pokazuje, że zastosowanie art. 491(4) ust. 2 pkt 3 prawa upadłościowego jest mocno zautomatyzowane.

Dlaczego nowelizacja jest pomocna w rozpoznawaniu właśnie takich wniosków? Bowiem tak jak już wspominałam we wcześniejszym wpisie, cały art. 491(4) zostanie uchylony. Oznacza to, że Sąd zmuszony będzie do badania zawinienia dłużnika już na etapie umarzania zobowiązań, więc w trakcie trwania procedury upadłościowej - na zasadach, które nie będą już różnicować, czy wnioskodawca jest byłym przedsiębiorcą czy też nie. Tym samym, sytuacje w których dłużnik - były przedsiębiorca - popadł w stan niewypłacalności z przyczyn związanych ze swoim przedsiębiorstwem, lecz obiektywnie niezawinionych, będą szansą na skuteczne umorzenie swoich zobowiązań lub przynajmniej zakreślenie ram czasowych na plan spłaty. Trzeba bowiem uznać, że plan spłaty - skądinąd w nowelizacji dość długi - jest jednak postawieniem konkretnych ram czasowych dla spłaty zobowiązań. Niejednokrotnie zdarza się, że zobowiązania dłużników a raczej ich odsetki są w takiej wysokości, że spłata nie ma szans na realizację za życia dłużnika. Ten problem bardzo często występuje wśród byłych przedsiębiorców. 

Pomimo powyższych wniosków, moje nastawienie względem nowelizacji jest nadal nacechowane znaczną dozą ostrożności. Wynika ono przede wszystkim z tego, że przesłanki umarzania zobowiązań oraz ustalania planu spłaty (w tym czasu jego trwania) są po raz kolejny nieostre, lecz tak jak wskazałam wyżej nowelizacja daje pewne możliwości zmiany w odniesieniu do uzyskiwania celu jakim jest umorzenie zobowiązań. Po raz kolejny jednak zaznaczę, że nowelizacja nie zwalnia z wnikliwej i profesjonalnej oceny stanu faktycznego wnioskodawcy. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie…

Możliwość komentowania jest wyłączona.