Czy sprzedaż udziałów uwalnia od długu?

Wstaję, robię kawę, upijam łyk włączając program do obsługi poczty elektronicznej i….kawa prawie zostaje rozlana na klawiaturze!

„Szybka likwidacja zadłużonych firm. Kupno udziałów, zmiana zarządu. Absolutorium dla Zarządu. Przejęcie spółki.”

Byłby to nawet zabawne, gdyż zawsze bawi mnie mailing pochodzący od podmiotów świadczących usługi prawne (chyba dlatego, że kancelaria adwokacka zaraz znalazłaby się z tego powodu na dywaniku u Rzecznika Dyscyplinarnego z uwagi na ustawowy zakaz reklamy… zwłaszcza tego typu) oraz używanie sformułowania „firma” w odniesieniu do przedsiębiorstwa/spółki przez osoby związane z usługami prawnymi lub prawników. Mimo, że parę dobrych lat już minęło, w mojej głowie wciąż dźwięczą słowa profesorów z Uniwersytetu Śląskiego, którzy potrafili za tak użyte określenie - skądinąd wadliwe prawnie - wyrzucić za drzwi. 

Jednak, w otrzymanym przeze mnie mailu nie ma niczego zabawnego. Jest za to dużo szkodliwych informacji i niedomówień.

Jakie skojarzenie budzi komunikat tam przedstawiony? W mojej ocenie przekaz jest prosty: „Kupimy Twoją spółkę i pozbędziesz się długów oraz problemów z tym związanych”. W obecnej sytuacji sanitarno-epidemiologicznej i tym, jaki ma ona wpływ na gospodarkę, łataną nieco „dziurawą” tarczą, takie oferty będą zyskiwały na popularności.  Klienci będą sprzedawali podmioty zadłużone (czyli w istocie sprzedawali udziały) oraz płacili za zdjęcie z nich ciężaru zajmowania stanowiska członka zarządu, licząc na pozbycie się problemu, jakim jest odpowiedzialność za zobowiązania spółki. Czy osiągną swój cel? Nie.

Sprzedaż udziałów, czy rezygnacja z funkcji członka zarządu nijak się ma do uchylenia się od odpowiedzialności finansowej (karnej, czy karno-skarbowej). Wiemy doskonale, że wspólnik spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, co do zasady, nie odpowiada za długi tej spółki jako udziałowiec, lecz rozwiązaniem nader często stosowanym przez polskich przedsiębiorców jest łączenie funkcji udziałowca i członka zarządu, czasem funkcji udziałowca i prokurenta lub udziałowca i członka rady nadzorczej. Zatem, o ile sama sprzedaż udziałów nie powoduje znaczących zmian w strukturze finansowej majątku osobistego wspólnika, o tyle jeżeli łączy on właścicielstwo w spółce z jedną z powyższych funkcji - sprawa znacząco się komplikuje.

Nie jest tajemnicą, że członek zarządu odpowiada całym swoim prywatnym majątkiem za zobowiązania spółki (art. 299 KSH) i doprawdy nie ma tu znaczenia fakt, czy po drodze pozbędziemy się udziałów (będąc jednocześnie członkiem zarządu) lub uzyskamy absolutorium oraz odwołanie ze stanowiska członka zarządu. Istotnym nie jest fakt posiadania (lub nie) udziałów czy też mianowanie na stanowisko prezesa, ważnym dla ustalenia odpowiedzialności członka zarządu jest moment powstania zobowiązania. Oznacza to, że jeżeli za naszej kadencji jako członka zarządu powstało dane zobowiązanie, w przypadku wystąpienia stanu niewypłacalności spółki, jej wierzyciel będzie miał uprawnienie do dochodzenia należności z naszego majątku prywatnego. Czy to stanowisko członka zarządu posiadamy, czy też nie.

Co więcej, nieprzemyślana i poczyniona w pośpiechu decyzja o sprzedaży udziałów lub rezygnacji z funkcji członka zarządu – nie tylko nie uwolni naszego prywatnego majątku od odpowiedzialności za zobowiązania spółki, lecz również pozbawi nas kluczowej wiedzy – dostępu do informacji na temat spółki. Nadal odpowiedzialni za spółkę, nadal posiadając ryzyko nałożenia odpowiedzialności finansowej, karnej i karno-skarbowej a bez kluczowych danych… wciąż będziesz spał spokojnie, ponieważ „pozbyłeś się problemu?”. 

A tak na zakończenie – sprzedając udziały i rezygnując z funkcji członka zarządu - masz pewność, że nowy właściciel dokona zgłoszenia zmian w Krajowym Rejestrze Sądowym? Powiesz zapewne, że zmiana jest dokonana z chwilą podpisania umowy, względnie odwołania z funkcji członka zarządu, a nie z momentem wprowadzenia zmian do rejestru. Jednak czy wiesz, że np. Urząd Skarbowy w niewielkim mieście na południu Polski prowadził przez 9 miesięcy postepowanie w zakresie nałożenia odpowiedzialności karno-skarbowej na byłego wspólnika spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za nie złożenie sprawozdań finansowych za okres "po sprzedaży udziałów"? Argumentacja podnoszona przez nas na brak podstaw do przyjmowania takiego wnioskowania przez urzędników (i prokuratora nadzorującego) spotykała się ze znacznym oporem. Zakończyło się to ostatecznie umorzeniem postępowania karno-skarbowego, lecz liczba godzin spędzonych na przesłuchaniach z pewnością mogłaby zostać spożytkowana przez naszego klienta znacznie bardziej efektywnie. Nie mówiąc już o doświadczonym w trakcie tego postępowania stresie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.